BokyBoky
Księżycowa wędrówka przez las

Boky Stories

Księżycowa wędrówka przez las

Las powoli zasypia. Powietrze staje się chłodne i spokojne. Księżyc wspina się na niebo niczym miękka lampa. Mała lisiczka Runa wygląda ze swojej nory. Lubi noc, choć trochę się jej boi.

Na polanie Runa znajduje szklany słoik. W środku świecą maleńkie robaczki świętojańskie. Migoczą jak maleńkie latarnie. Runa szepcze: „Cześć”. Robaczki mrugają w odpowiedzi, przyjaźnie i łagodnie.

Runa podnosi słoik. Jest ciepły w jej łapach. Postanawia wyruszyć w małą księżycową podróż. Chce poznać głosy i dźwięki nocy.

Nagle słychać szelest. Wyłania się mała, żywa buzia. To Ivar, jeż. Jego kolce są ostre, ale głos ma miękki.

„Zgubiłem ścieżkę, gdy zapadł zmierzch” – mówi Ivar. „Czy możesz mi pomóc w drodze do domu?” Runa kiwa głową. „Pójdziemy razem” – mówi. Słoik oświetla drogę. Światło jest ciepłe i miłe.

Z gałęzi woła Sowa Uma. „Hu, hu! Widzę dobrze w ciemności” – mówi. „Mogę pokazać bezpieczną drogę”. Podążają za Umą. Uderzenia jej skrzydeł są ciche. Oznaczają one miękkie ruchy w powietrzu.

Idą przez mech. Mech jest miękki i zielony. Rosa, zimne, małe krople, błyszczy na liściach. Wąski strumyk szemrze, a woda pluszcze.

Na kamieniu siedzi Ślimak Silke. Jej skorupa lśni. Uśmiecha się powoli. „Jestem cierpliwa” – mówi Silke. „Cierpliwość oznacza spokojne czekanie. Czy mogę kawałek drogi podążyć z wami?” „Oczywiście” – mówi Runa.

Cienie tańczą między świerkami. Runa czuje, jak mocniej bije jej serce. Zatrzymuje się i bierze głęboki, spokojny oddech. „Odwaga to czasem małe kroki” – myśli Runa. Cień przy ścieżce okazuje się tylko miłym łosiem, który żuje liście. Łoś kiwa głową i mówi: „Dobranoc”.

W końcu dochodzą do sterty liści przy kamieniu. „Tu mieszkam” – mówi Ivar. „Tu jest moje małe gniazdko”. Promienieje z radości. „Dziękuję za światło i towarzystwo”. Oferuje jagody. Smakują słodko i świeżo.

Siedzą chwilę na pniu. Słuchają muzyki nocy: szumu w drzewach, szelestu w trawie, plusku w strumyku. „Te słowa są małymi skarbami” – myśli Runa. Sprawiają, że noc staje się miękka.

Robaczki świętojańskie mrugają teraz wolniej. Są zmęczone. Runa otwiera pokrywkę słoika. „Dziękuję za wasze światło” – szepcze. Robaczki wypełzają w trawę. Świecą jak maleńkie gwiazdy między źdźbłami.

Runa wraca do domu z Umą. Silke odpoczywa pod liściem. Runa wślizguje się do swojej nory. Zwija się w ciepłą kulkę. Księżyc czuwa nad lasem.

Runa mruga sennie. Nie boi się już tak bardzo. Wie, że światło może być przyjacielem i że przyjaciele wskazują drogę. Noc jest rozległa, ale też przyjazna. Dobranoc, mały lesie.

Boky

Koniec

Czytaj dalej